Dzień 3

Kto by pomyślał, że za pomocą kilku ruchów wykałaczką można stworzyć piękne malunki na powierzchni mleka. Choć nasze obrazy rozpłynęły się równie szybko jak powstały, to uśmiechy na naszych twarzach nie znikły przez cały dzień. Środowe śniadanie inne niż pozostałe. Własnoręcznie przyrządzone kanapki smakowały o tyle dobrze, bo sami ułożyliśmy na nich zabawne buźki i nie tylko. Wspólnie powtarzaliśmy: milk, a bowl, to pour, to add colouring, a stick, bread, cheese, meat, to spread, butter, cucumber, corn.

Trzeci dzień naszych półkolonii to czas kiedy nawet nasz obiad gotujemy samodzielnie. I tak nasze ponad godzinne zmagania pod czujnym okiem pani Basi zaowocowały pyszną pizzą. Znane są już nam wszystkie składniki jakich użyliśmy: water, flour, oil, yeast, sauce, cheese, meat, pepper, tomatoes, mushrooms. Był i czas by rozruszać się nieco przed zabawą na plaży. Wielka kolorowa chusta to idealny sposób by cała grupa włączyła się do gry. Siłą całej grupy zdołaliśmy unieść każdego z osobna i graliśmy w niesmiertelnego rekina do utraty tchu. W ślad za ruchem szły słowa: put him/her up/down, stretch your arms, let’s swap, a shark, a lifeguard, help, there’s a leg on the foot.

Wiele radości dało nam pluskanie nad jeziorem Ukiel. Po tym jak Pan ratownik poinstruował nas co do zasad bezpieczeństwa, byliśmy gotowi by grać, skakać, pływać, budować zamki z piasku i wreszcie paść z słodkiego zmęczenia na naszych pufach w Leader School. Przy tak dużej dawce emocji staraliśmy się rozumieć: to build a sandcastle, to get dressed, a towel, a swimsuit, to swim, to jump, to climb.